Ostatnio poruszam tematy makroekonomii i polityki pieniężnej przyszedł czas na coś lżejszego. Psychologię inwestowania...
Wielu początkujących inwestorów podchodzi do psychologii inwestowania z nieufnością. Chcę zarabiać pieniądze, najlepiej szybko, dużo. Co mnie jakaś tam psychologia obchodzi. Po serii strat zwykle dochodzą lub nie do wniosku, że jednak ta psychologia inwestowania ma większe znaczenie niż strategia czy system zarządzania kapitałem. Początkujący gracz widzi tylko strategie, szuka złotego grala, który pozwoli mu zarabiać. "Szukaj zgrupowań oporów-wsparć, korzystaj z fal elliota, przeglądaj wskaźniki fundamentalne, porównuj dynamikę obrotów z ROE". Pod warunkiem, że nie inwestujemy jako private equity, gdzie mamy wpływ na strategię przejmowanych podmiotów, to tego typu podejście bez uwzględnienia psychologicznych fundamentów staje się szybko bzdurą.
kupujesz 2spółki, obie wyceniasz dobrze, uważasz, że ich ceny będą dynamicznie rosnąć. Okazuje się jednak, że jedna z nich rośnie, druga zaczyna tracić na wartości. Okej raz się udało, drugi raz nie. Teraz wyobraź sobie, że potrzebujesz tych pieniędzy na cel X. Potrzebujesz Y pieniędzy. Musisz zdecydować sprzedawać spółkę A(rosnącą) czy B(tracącą). Przeciętny inwestor zrealizuje zysk, a zostawi spółkę B w portfelu. "Jest teraz tak tania, że jej akcje muszą wzrosnąć". Zadecydowała o tym zwykła psychologia. Inwestor sprzedał zyskujące akcje, trzyma tracące. Prawdopodobnie po przetrzymaniu większych strat zostanie "inwestorem długoterminowym".
Rozsądna strategia to taka, która nie pozwala na powiększanie się strat. Należy zamykać pozycje stratne po osiągnięciu pewnego, ustalonego wcześniej jej poziomu. Zyskowne należy zaś trzymać możliwie długo. Wynika to z faktu, że trendy mają tendencję do kontynuacji, dopóki nie nastąpi ich zmiana, która wymaga impulsu.
Mogę podać przykład. Sprzedawałem Vistulę na której miałem bodajże 15% zysku, by dokupić tracący Mispol (wtedy miałem już około 8% straty na pozycji). Sytuacja skończyła się niezadowalającym efektem. Nie pozwoliłem swoim zyskom rosnąć, kapitał popłynął do tracącego Mispolu. Dlaczego tak się stało ? Dysonans poznawczy ! Człowiekowi ciężko przyznać się do porażki, woli więc nie materializować strat. Z drugiej strony człowiek lepiej się czuje, gdy zakończy transakcję zyskiem. Powoduje to" przyjemność". Dochodzi do tego niechęć do przyznania się przed sobą do błędu( człowiek ma zwykle o sobie lepsze zdanie) i voilla !
Zastanów się wiec czy rzeczywiście ta "pusta" psychologia nic nie znaczy ? Człowiek świadomy, mniej błądzi.
Pojawia się coraz więcej wypowiedzi ekonomistów i praktyków bankowości centralnej na temat widma globalnej inflacji. Po agresywnym i często niekonwencjonalnym luzowaniu polityki pieniężnej widać że indeksy cenowe rosną. Oczekiwania inflacyjne są jeszcze na rozsądnych poziomach, nie mniej efekty wtłoczenia bln euro do gospodarki zaczynają być widoczne. Jeśli popatrzymy na Gospodarkę amerykańską widać już powoli poprawę, wzrost gospodarczy w czwartym kwartale wyniósł około 3%. Globalna inflacja może jednak pojawić się już nie długo, FED będzie utrzymywał rekordowo niskie stopy procentowe (0-0,25%) do końca 2013r. LTRO 1 i 2 dały gospodarcze ekstra podaż pieniądza na najbliższe trzy lata. Ceny surowców pozostają na stosunkowo wysokich poziomach (miedź, ropa, złoto). W momencie gdy gospodarka zacznie odzyskiwać wigor i parametry mnożnika podaży pieniądza się poprawią, dojdzie do przyśpieszania wzrostu podaży pieniądza (np. M3) wtedy też oczekiwania inflacyjne wymkną się prawdopodobnie znacznie ponad cel inflacyjny. Na powyższa założenia zwracają uwagę już niektórzy prezesi banków tworzących system rezerwy federalnej w stanach. Coraz to częściej rozważany jest cykl podwyżek stóp procentowych. Póki co jednak inwestorzy korzystają na rekordowo niskich stopach procentowych.
Ostatnio w amerykańskim CNBC rozważano, czy Grecja zyskałaby na zamianie euro na usd. Przeanalizujmy więc kilka scenariuszy ...
Grecka gospodarka na skutek skrajnie nieodpowiedzialnej polityki ekonomicznej utraciła konkurencyjność na rynkach międzynarodowych. Produkty greckie są relatywnie drogie, koszty pracy w stosunku do wydajności, również. Ciężko sobie dzisiaj wyobrazić, że Grecja przyjmuje wariant łotewski i prowadzi politykę szybkiej tzw. wewnętrznej dewaluacji (polega na zasadniczym obniżeniu kosztów pracy, zwykle na skutek drastycznego cięcia wydatków publicznych i cięciu pensji w administracji, obniżaniu wartości emerytur i tak dalej... prowadzi to do pogłębienia kryzysu w pierwszej fazie i presji na obniżanie płacowych kosztów pracy w sektorze prywatnym). Z drugiej strony pojawiają się głosy nawołujące do opuszczenia strefy euro i przyjęcia nowej drachmy. Możliwa by była dewaluacja przy pomocy kursu walutowego. Tylko ten wariant ma masę wad ... drachma byłaby niestabilna i fakt przyjęto by jej niższą wartość, ale w obecnej sytuacji tak waluta doprowadziłaby do drastycznej dewaluacji, niestabilnego kursu. Relacja wymienna dóbr produkowanych w Grecji znacząco by spadła, mielibyśmy do czynienia z wybuchem inflacji.
Wariant dolarowy
Z drugiej strony można by doprowadzić do zamiany waluty obowiązującej w helladzie z euro na dolara amerykańskiego( wymiana 1eur na 1usd), który na dzień 15.03.2012 jest notowany w stosunku do euro z prawie 23,5% dyskontem. Dochodzi wtedy do dewaluacji waluty obowiązującej o 23,5%, przy jednoczej stabilizacji wahań, zmienności "nowej" waluty. Gdyby rząd spróbował zapanować nad inflacją oraz oczekiwaniami inflacyjnymi w pierwszym etapie po zamianie, możliwe byłoby odzyskanie konkurencyjności przy jednoczesnej stabilności kursu walutowego. Wariant dolarowy w obecnej chwili jest nierealny.
Pamiętajmy jednak, co było przyczyną greckiej zapaści. Była to nieodpowiedzialna polityka, nie zaś euro jak niektórzy twierdzą. Euro po prostu dało możliwość znacznie dłuższego bycia nieodpowiedzialnym co kolne rządy, jak i sami grecy uskuteczniali.
W ostatnim czasie mam zdecydowanie za mało czasu, aby na bieżąco publikować na blogu. Robię to dorywczo, gdy coś ewidentnie ciekawego dostrzegę. Tak też się stało. W ostatnim czasie pojawia się wiele artykułów prasowych na temat Chin. Mają one zaskakującą dla wielu treść/ przekaz. Rosną koszty chińskiej pracy, chiny notują deficyt handlowy i tak dalej...
http://www.pb.pl/2569310,4862,chiny-najwyzszy-deficyt-handlowy-od-dekady
Nie jest to zjawisko, które powinno kogokolwiek dziwić. Obecnie mamy do czynienia z realną aprecjacją chińskiej waluty. To na co naciskali od dawna amerykanie na forum WTO dzieje się teraz na naszych oczach, dlatego też USA już nie naciska na zmianę kompozycji koszyka walut z którym renminbi (Juan) jest powiązany. Przewaga komperatywna, jaką niewątpliwie jest zaniżony kurs walutowy ( w warunkach oczywiście ograniczeń przepływów pieniężnych) maleje na skutek ... inflacji.
Dlaczego Niemcy tak niewątpliwie skorzystały na unii walutowej i gospodarczej ? Ponieważ trzymali inflację w ryzach ( UWiG to defakto sztywny kurs walutowy). Chińczycy doprowadzili jednak do wzrostu oczekiwań inflacyjnych i samej inflacji. Poziom ten jest znacznie wyższy niż w krajach z którymi państwo środka jest powiązane usztywnionym kursem. Skutkiem inflacji w warunkach płynnego i dostosowanego do fundamentów kursu powinna być deprecjacja waluty kraju o wyższym jej poziomie ( przy założeniu braku innych istotnych zmian). Gdy jednak kurs ten jest usztywniony mamy zjawisko realnej aprecjacji waluty, mimo iż tak naprawdę kurs jest nominalnie dalej taki sam. Teoria optymalnego obszaru walutowego wydaje się nie starzeć. Jaki płynie jednak wniosek z powyższych zdarzeń ? Następuje na naszych oczach dynamiczna zmiana jeśli chodzi o globalne nierównowagi. Co prawda nie jest to wzrost skłonności do konsumpcji w Japonii, ani wzrost skłonności do oszczędzania w gospodarce amerykańskiej (czego życzylibyśmy sobie wszyscy) ale zmiany są niezwykle istotne, może nawet istotniejsze z perspektywy gospodarki globalnej. Ciekawe z drugiej strony jest kształtowanie się nawisu płynności w skali globalnej po przez LTRO 1 i 2, QE 1, 2 + rekordowo niskie stopy w największych gospodarkach.
Ostatni kryzys finansowy nauczył nas, że wiele kwestii nie jest tak prostych jakby nam się mogło wydawać. Kryzysy finansowe - znane gospodarkom rozwijającym się - mogły się zdarzyć w Stanach Zjednoczonych. Bankructwa państw mogą się zdarzać w Europie. Polityka pieniężna musi zaś ulec znacznej korekcie, aby więcej nie dopuszczać do tragicznych w skutkach kryzysów finansowych.
Dlaczego kryzysy bankowe są groźne
Kryzysy bankowe są niezwykle niebezpieczne dla gospodarki, ich konsekwencje są dużo dalej idące niż w przypadku zwykłych i nudnych kryzysów charakteryzujących się spadkiem zagregowanego popytu. Przede wszystkim - banki nie ryzykują cudzym kapitałem. Banki ponoszą konsekwencje np. pogarszającego się portfela kredytowego w postaci odpisów, które pomniejszają ich kapitał własny. Istnieją ustalone wymogi kapitałowe względem instytucji sektora bankowego, poza tym same one muszą posiadać kapitał własny na obsługę działalności, zarządzanie ryzykiem itd. Ta specyfika sektora sprawia, że znaczący spadek kapitału własnego banków lub wzrost poziomu ryzyka w systemie finansowym prowadzi do delewarowania się instytucji bankowych. W konsekwencji dochodzi do zaburzenia kanałów transmisji impulsów polityki pieniężnej. Oznacza to bardzo gwałtowny kryzys - szybki wzrost premii za ryzyko(instytucje finansowe są mocno współzależne), a z drugiej strony niewielki efekt akcji banku centralnego mających na celu stymulację gospodarki przez obniżkę stóp procentowych. Stymulowanie popytu na kredyt nie odnosi skutku, gdy ze strony instytucji bankowych podaż kapitału pożyczkowego wysycha. To o czym piszę wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych.
Procykliczność akcji kredytowej
Akcja kredytowa jest procykliczna. Co to oznacza? W sytuacji kiedy np. mamy długie okresy relatywnie wysokiego wzrostu gospodarczego, poziom kredytów rośnie szybciej niż z perspektywy stabilnego wzrostu gospodarczego rosnąć powinien. Akcja kredytowa spada zaś w okresach pogorszenia się koniunktury (asymetria informacji, spadek inwestycji).
Więcej o wpływie procykliczności akcji kredytowej na występowanie kryzysów finansowych, oraz o dyspersji ryzyk systemowych i nauczce dla praktyki polityki pieniężnej, przeczytacie w marcowo-kwietniowym wydaniu magazynu "Finance News"
Testowanie systemu
Wokół takich zjawisk jak podaż pieniądza, inflacja krąży wiele mitów, tudzież wierutnych bzdur. Ostatnio rozmawiałem ze studentem kierunku ekonomicznego, nomen omen zajmującego się naukowo makroekonomią, który stwierdził iż: "doprowadzenie do wyższej inflacji (załóżmy jakieś 8%) doprowadziłoby Polskę do bankructwa, z powodu wzrostu oprocentowania skarbowych papierów wartościowych". Dlatego myślę że warto rozjaśniać kwestie związane z polityką pieniężną, a Morawski mówi na temat ilościowego luzowania polityki pieniężnej, prostym i zrozumiałym językiem, operując na wysokim poziomie ogólności.
"Żeby choć spróbować zrozumieć Fed i EBC i odpowiedzieć na obawy o inflację, musimy ustalić dwa fakty. Po pierwsze, czy druk pieniądza sprawia, że rośnie podaż pieniądza w gospodarce? Po drugie, czy wzrost podaży pieniądza prowadzi do inflacji?" - więcej w li
http://www.ekonomia24.pl/artykul/790708,795213-Morawski--Zrozumiec-banki-centralne.html?p=1
Każdy inwestor chciałby osiągać duże stopy zwrotu przy minimum zaangażowanego czasu. Wynika to z chęci efektywniejszego działania, jak i z powodu występowania mechanizmów psychologicznych które prowadzą do nielogicznych decyzji, a w konsekwencji stratnych pozycji. Automatyczne Systemy Transakcyjne(AST) mogą się okazać pomocne w zapanowaniu nad psychologią i optymalizacji czasu poświęcanego na trading, jak i wyniku.
Czym są systemy transakcyjne
System transakcyjny to nic innego jak spisanie zasad którymi kieruje się inwestor podczas zawierania transakcji na określonym rynku. Występują dwa rodzaje systemów ze względu na stosowane przez graczy podejście. Są to systemy oparte o intuicje, wyczucie nastrojów rynkowych i systemy zautomatyzowane gdzie metody wyjścia i wejścia są określana przez formuły matematyczne i wskaźniki analizy technicznej typu linie trendów, oscylatory, linie tempa . AST można najprościej przedstawić jako algorytm na podstawie którego komputer dokonuje transakcji kupna i sprzedaży w oparciu o określone w algorytmie parametry.
System transakcyjny to zespół zasad określających trzy kluczowe kwestie:
· Kiedy należy otworzyć pozycję i jaka ona powinna być.
· Kiedy i jak zamknąć pozycję( zamknąć tylko, czy może odwrócić pozycję)
· Jaką część kapitału przeznaczyć na otwarcie pozycji(co sprawia że granice pomiędzy zarządzaniem kapitałem a systemem transakcyjnym są iluzoryczne, tak naprawdę wszystkie elementy planu materializują się w systemie transakcyjnym, który jest częścią planu inwestycyjnego)
Rosnące Znaczenie
Znaczenie automatycznych systemów transakcyjnych na rynkach terminowych oraz przede wszystkim na rynku FOREX jest znacznie większe niż na rynku kapitałowym ze względu na zastosowanie dźwigni finansowej – powoduje to że możemy zarabiać pieniądze dużo szybciej, ale tak samo można je tracić bardzo szybko. Duża część transakcji realizowanych przez duże instytucje opiera się na systemach automatycznych. Często patrząc na wykres jesteśmy w momentach kluczowych (np. 7 maja 2010 na indeksie SnP 500) w stanie zauważyć, że działania rynkowe są determinowane przez działanie automatów – trend przyśpiesza dynamicznie aż osiąga dno po czym szybko odrabia straty.
Testowanie systemu
Każdy system który jest wdrażany powinien być najpierw przetestowany – tyczy się to zarówno tzw. Automatów jak i systemów o charakterze intuicyjnym. Tutaj skupie się na funkcjonowaniu AST, ale zasady są podobne dla innych rodzajów. Przede wszystkim pojawia się pierwszy mankament AST – nim wdrożymy system testujemy go na danych historycznych(co jest oczywiste), ale to rodzi pewne problemy. System stworzony w oparciu o dane historyczne – doskonale sprawdzający się w przeszłości może się w ogóle nie sprawdzać, po zaadoptowanie go do realiów rynku. To że np. kontrakty na FW20 zachowywały się w określony sposób w przeszłości nie znaczy że będą się tak zachowywać w przyszłości. Zdarza się że inwestorzy tworzą bardzo skomplikowane automaty mające na celu optymalizacje wszystkich parametrów systemu, przez co tworzą coś co jest życzeniem względem przeszłości, bo jest dostosowane by perfekcyjnie działać na określonych, testowych interwałach. AST się starzeją i kiedyś po prostu się dezaktualizują. Kolejna kwestia – testowania takiego systemu należy wykonać w różnych okresach – zarówno dla trendów o słabej i mocnej zmienności jak i okresu bez trendu czyli trendu bocznego. Parametry wykorzystywane do oceny (testowania) AST to :
· Udział zyskownych i stratnych pozycji
· Średni zarobek / strata
· Obsunięcia kapitału
· Krzywa kapitału / odchylenie stóp zwrotu
· Liczba transakcji
Mam zamiar umieścić drugi wpis w temacie, jednak nim to uczynię muszę rozwiązać problem umieszczania grafiki, tak żeby można było zobaczyć na wykresie, co, jak działa.
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny. .. Wiele osób jest już znużonych tematyką kryzysu strefy Euro i tak w ogóle Unii Europejskiej. Od 2009r. kryzys zadłużeniowy nie schodzi z pierwszych stron gazet a my sobie budujemy stadiony, autostrady, szybkie koleje … może mnie troszkę poniosło, ale fakt jest taki że nieodczuwany w naszym codziennym życiu jako Polacy tego codziennego darcia łachmanów, które widzimy w mediach.
Polska Winkelriedem narodów
Podczas ostatniego szczytu mającego Ostatecznie(przez duże O) uratować strefę euro przed skonaniem, Polska wraz z Berlinem i Paryżem parła do przeforsowania unii fiskalnej jako remedium na kryzys. Unia fiskalna jako taka jest dobrym krokiem aczkolwiek spóźnionym o jakieś … 10-15-20lat. To unia fiskalna powinna być przed monetarną – tak aby osiągnąć kryteria optymalnego obszaru walutowego(OOW) przed wspólną walutą. Dlaczego to jest istotne? Po pierwsze tak aby nie dopuścić do szoków o charakterze asymetrycznych w obrębie jednolitego obszaru walutowego np. w jednej części mamy recesje wynikającą z kryzysu strukturalnego(np. -2% pkb r/r) a w drugiej lepsza sytuacje(powiedzmy wzrost 4% pkb r/r), co nie pozwala polityce pieniężnej zadziałać w sposób elastyczny. Jeżeli już dochodziłoby w OOW do takich sytuacji to mielibyśmy budżet centralny jak i szerzej politykę fiskalną aby pokonać asymetryczny szok. Przykład działania polityki fiskalnej: Spójrzmy na USA a dokładnie Kalifornię, która przeżywa kryzys zadłużenia, jednak w Stanach Zjednoczonych są możliwe transfery z innych stanów do Kalifornii za pomocą budżetu Federalnego celem wsparcia. Unijny budżet w przeciągu ostatniej dekady oscyluje pomiędzy 1 a 1,5% PKB wspólnoty … Nie ma więc mowy o żadnej sensownej, nakierowanej na interes wspólnoty polityce fiskalnej.
Pod tym względem postulaty Polski są jak najbardziej zasadne, pamiętajmy że to nie będzie łatwe, Unią rządzą interesy narodowe, nawet jeżeli dzisiaj atakuje się Londyn za ochronę swojej niezależności fiskalnej a dokładnie City(ponad 10% pkb UK jest generowane przez Londyn jako Centrum Finansowe – które zostało by mocno uderzone przez unijny podatek od transakcji finansowych), to nieznaczny że inni są czyści. Niemcy chronią swoje niskie oprocentowanie długu i chcą do spodu maksymalizować korzyści ze wspólnego rynku i waluty, francuzi zaś mają swój słynny WPR i słabnący rating. Koordynacja Fiskalna jest w tym sensie pierwszym krokiem. Drugim powinno być zwiększanie proporcji budżetu UE do unijnego PKB, tak aby KE mogła prowadzić politykę fiskalną. Na to się nie zgodzą raczej płatnicy netto oraz to oznacza Unie jako federację!
Wielka zbiórka … która nic nie da
W między czasie pojawia się pomysł zebrania 200mld EUR tak aby wesprzeć Włochy. Jako że EBC nie może drukować pieniędzy i skupować za to bezpośrednio długu(nie ma opcji lender of last resort, ale tego typu operacje wrzuca pod zapewnianie płynności i de fakto też skupuje dług, ale w pewnej ograniczonej skali), budżet UE jest za mały i nie może wykazywać deficytu, zaś same państwa mogą mieć problemy by nie utracić przy takiej zbiórce wysokich gdzie niegdzie jeszcze ratingów. Tak narodził się plan pożyczki przez MFW dla państw pogrążonych w kryzysie czytaj Włochy. Polska(czytaj NBP) w ramach tej zbiórki (wg. anonimowego źródła WSJ) ma pożyczyć MFW aby to pożyczyło Włochom dalej 6,27mld EUR . Wszystko ładnie tylko w samym 2012 Włochy i Hiszpania rolują 600mld EUR długu. To kolejny ruch który nie ma sensu…
Cena pomocy
NBP nie może pożyczać krajom, ale może instytucjom międzynarodowym typu MFW i to jest obejście prawa. Mnie jednak interesuje jak będzie oprocentowana ta pożyczka ? Polska dużą część swoich rezerw walutowych stworzyła w latach 90tych podczas interwencji mających na celu deprecjacje Złotówki. Stopy procentowe w strefie euro(1%) i stanach (0-0,25%) są znacząco niższe niż w Polsce (4,5%) my wydrukowaliśmy złotówki które sterylizujemy w ramach strukturalnych OOR po 4,5% zaś zakupione za to dewizy dają nam dużo mniej niż my wydajemy na sterylizację! Jeżeli będziemy pożyczać MFW, jeżeli będziemy wyzbywać się amunicji do instrumentu polityki pieniężnej jakim są interwencje walutowe, to zażądajmy za to stopy która będzie pokrywała ten koszt alternatywny jak i częściowo te straty ze sterylizacji. Pomijam że wyzbywanie się dewiz w tak niestabilnej sytuacji wystawia złotówkę na dalsze ataki spekulacyjne. Prawda jest prosta, ale trudna ideologicznie, instrumenty do pokonania kryzysu są już tylko w EBC…
Koniec w Południe
Deficyt we Włoszech wyniesie jakieś 5% w następnym roku (rosną bardzo koszty obsługi długu, Włochy wchodzą w recesje wg. ostatnich odczytów) dodatkowo spadać zacznie PKB z powodu recesji, co przy oprocentowaniu długu w widełkach 6,5-8% (dzisiaj 6,7%), oraz samym długu ponad 1,9bln EUR daje to czarny obraz. Przy tych założeniach czeka nas olbrzymi wzrost - EKSPLOZJA długu w relacji do PKB w słonecznej Italii . Polecam ostatnie wypowiedzi Michaela Platta – zarządzającego funduszem hedgingowym BlueCrest o sytuacji w UE!
Black Rock Inc. prognozuje recesje w Francji i Niemczech w 2012r. Niby nic odkrywczego że recesja wkrada się do UE. Jednak stawianie przez BR w swoich prognozach recesji w Niemczech już w 2012r. świadczy o pewnej tendencji - wzrost oprocentowania niemieckiego długu oraz nieudana aukcja jakie widzieliśmy w ostatnim czasie to nie jeden element spadku wiarygodności niemieckiej gospodarki i generalnie kompromitacji akcji ratowania strefy euro firmowanej przez Berlin ... Pamiętajmy III kwartał 2011 Niemcy mieli 2,5% przyrostu PKB rok do roku.
| 1 | 2 | | następne |